Hunk & Richman na tropie świątecznych ciekawostek: czy Boxing Day to święto boksu?

– Hunkie, czy ty wybierasz się na ring? Po co ci te rękawice bokserskie?
– Aaa… to tak dla żartu. W końcu dzisiaj Boxing Day.
– To nie powinieneś raczej obstawić się pudełkami?
– Powinienem, ale wtedy nie byłoby tak śmiesznie. Skąd właściwie pomysł, żeby drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia nazwać Boxing Day?
– Szczerze mówiąc jest kilka teorii na ten temat.
– Hmmm, to zamieniam się w słuch…

– Po pierwsze, Christmas Box, to nic innego jak prezent na Boże Narodzenie. Takie prezenty w drugi dzień świąt dostawała od swoich państwa służba, która tego dnia miała wolne i mogła świętować razem ze swoimi bliskimi. Po drugie, w kościołach często w Boże Narodzenie odbywała się kwesta na rzecz ubogich i pudełka-skarbonki otwierano tam właśnie w drugi dzień świąt. Trzecia teoria głosi, że ludzie świadczący różne usługi związane z dostarczaniem przesyłek do domów, czyli listonosze, mleczarze, gazeciarze, tego dnia robili rundkę po swoich rewirach zbierając „Christmas boxes” albo napiwki. Po czwarte, w końcu, każdy żaglowiec zawsze zabierał w podróż pudełko z pieniędzmi – na szczęście. Kiedy statek szczęśliwie wracał do portu, pudełko oddawano księdzu, który otwierał je w Boże Narodzenie i rozdawał zawartość potrzebującym.
– Całkiem miłe te obyczaje. Podobnie jak na ringu, możesz nieźle dostać. Ale to o wiele przyjemniejsze dostawanie.
– Ale ci się dowcip wyostrzył przez te święta. Dla mnie równie przyjemne jak otrzymywanie jest dawanie!
– Ha ha, tylko w dzisiejszych czasach, zamiast bogatych i szlachetnie urodzonych, darczyńcami są wielkie sklepy i sieci handlowe. Widziałaś co się dziś działo w centrach handlowych podczas tradycyjnej świątecznej wyprzedaży?
– O matko! Z tego wszystkiego na śmierć zapomniałam, że też chciałam z niej skorzystać! Cześć, lecę!
– Poczekaj! A nasza świąteczna pantomima?… A leć sobie, leć… I uważaj żebyś gdzieś w tym tłumie nie oberwała. Może przynajmniej cię tam nie zadepczą. Boże, chroń nas przed tą rozemocjonowaną hordą, tratującą wszystko w poszukiwaniu okazji… Ja sobie w takim razie oglądnę tradycyjne wyścigi konne. Może jakiś koń przemówi do mnie ludzkim głosem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *